Przed dekadą na pewno nawet nie myślano o olejach 0W-16 czy 0W-12, a nowinką były oleje 0W-20. Tak samo jak nowością na rynku napraw były filtry cząstek stałych (popularnie zwane DPF-ami), którym poświęcamy część aktualnego wydania. Co prawda w samochodach montowano je już od 1985 roku (Mercedes klasy S na eksport do USA), jednak na dobre zaczęły gościć pod maskami samochodów dopiero po roku 2000 (Peugeot 406 i 607 oraz Citroën C5). W sprowadzanych kilka lat później używanych samochodach zaistniały na polskim rynku jako „problem”, który się wycina. W  ciągu tych dziesięciu lat pojawiły się systemy wspomagające kierowcę w bardziej zaawansowany sposób. Będąc na prezentacji rozwiązań technicznych organizowanych przez firmę Bosch w Boxbergu w 2007 roku, miałem okazję testować system automatycznego parkowania równoległego, który kilka lat później pojawił się w Volkswagenie Passacie.

W zakresie części zamiennych i silników możemy też powiedzieć o czymś, co wyraźnie się zaznaczyło w obsłudze warsztatowej. Pierwszą rzeczą było pojawienie się na naszym rynku używanych samochodów z wtryskiwaczami piezoelektrycznymi, które trafiły do produkcji 3–4 lata wcześniej w Niemczech. Ten rodzaj wtrysku wymusił podniesienie poziomu kwalifikacji mechaników zajmujących się układami zasilania. Inną zauważalną zmianą był postępujący downsizing silników, którego symbolem był silnik o pojemności jednego litra, montowany w Fordzie Mondeo po roku 2010.

W dziedzinie przeniesienia napędu również nastąpiła ewolucja. Na rynku pojawiły się skrzynie 8- i 9-biegowe oraz dwusprzęgłowe, sprzęgła samonastawne i wiele innych ciekawych rozwiązań. W ciągu ostatniej dekady samochody stały się jeżdżącymi komputerami, co stawia coraz wyższe wyzwania diagnostom i mechanikom. Do naprawy już nie wystarczy komplet kluczy i wiedza. Bez sprzętu diagnostycznego ani rusz.

W całym tym rozwoju, który jest nieunikniony i konieczny, powinniśmy się jednak cieszyć, że samochody nie zmieniają się aż tak gwałtownie, jak komputery. Gdyby było inaczej, to zgodnie z anegdotą, już dziś na litrze paliwa pokonywalibyśmy dystans z Ziemi na Księżyc (i z powrotem) w półtorej godziny. Strach jednak pomyśleć, jakich narzędzi i wiedzy wymagałyby wtedy auta podczas serwisowania…