Poszkodowany domaga się zapłaty kwoty 30.000 zł tytułem obniżenia ceny za zakupiony pojazd. Jest to kwota, którą zobowiązany jest on ponieść celem dostosowania pojazdu do wymagań norm prawnych i środowiskowych. Sąd nie miał wątpliwości, że sprawę należy rozpatrywać w Polsce i rozważy między innymi dopuszczenie dowodu z opinii instytutu badawczego celem zweryfikowania czy akcja serwisowa to wystarczający sposób usunięcia wady, a jeśli nie, to w jakiej wysokości winna być obniżona cena pojazdu. Podobny pogląd przyjmują sądy na zachodzie Europy, które wydają wyroki na korzyść klientów. Takich wyroków jest już kilkaset a ich liczba z każdym dniem rośnie.

W ocenie Stowarzyszenia StopVW wadliwych samochodów nie da się skutecznie naprawić bez poważnej i kosztownej ingerencji w układ wydechowy a akcja naprawcza, prowadzona przez niemieckie marki, prowadzi do pogorszenia właściwości użytkowych samochodu. Wyniki badań, w których posiadaniu jest StopVW wskazują na to, że samochód znacznie gorzej przyspiesza i spala więcej paliwa, a więc jest pojazdem o gorszych z punktu widzenia użytkownika cechach.

Afera dieselgate wybuchła w 2015 r., gdy okazało się, że samochody marek Audi, Skoda, Seat, Volkswagen oraz Porsche, emitują znacznie większe ilości zanieczyszczeń do atmosfery niż przewidują to normy. W Polsce problemem objętych jest około 200 tysięcy samochodów. Stowarzyszenie StopVW, do którego zgłosiło się już kilka tysięcy osób poszkodowanych przez niemieckiego producenta, złożyło do tej pory dwa pozwy zbiorowe, przeciwko Volkswagenowi i Skodzie. W przygotowaniu są kolejne pozwy. Przed Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów toczy się również postępowanie przeciwko tej firmie. StopVW złożyło także zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez koncern poprzez wprowadzenie samochodów na rynek w wyniku oszustwa.

Źródło: Stopvw.pl