– Na tę chwilę wiemy, że istnieje spółka powołana do tego, żeby taki samochód zbudować. Jej prezes ogłosił ostatnio, że wybrał integratora projektu, czyli firmę, która doprowadzi do tego, że ten samochód będzie mógł powstać. Powiedział też, że będzie to kilka modeli oraz że wydajność i produkcja z tej fabryki w Polsce to będzie około 100 tys. egzemplarzy rocznie. Prototyp ma powstać za 2 lata, a chwilę później już ma być masowa produkcja. To niesamowicie ambitny plan – mówi Krzysztof Bolesta, wiceprezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych..

Konkurencja nie śpi

Jego zdaniem założony przez ElectroMobility Poland plan będzie trudny do zrealizowania, gdyż produkcja polskich samochodów elektrycznych ma ruszyć na przełomie 2022 i 2023 roku, kiedy na rynku pojawi się konkurencja ze strony rynku zachodniego.

– Uważam, że to auto będzie bardzo trudno zbudować, dlatego że harmonogram ElectroMobility Poland jest tak skonstruowany, że ten polski samochód pojawi się, kiedy na rynku będzie już bardzo dużo zachodnich samochodów elektrycznych, które już cieszą się uznaniem i będzie bardzo trudno przebić się z czymś zupełnie nowym, nieznanym i bez zbudowanej sieci serwisowej – dodaje.

Konkurencja, o jakiej mówi Bolesta, może wystąpić ze strony Audi czy Jaguara, które oferują elektryczne samochody premium, ale także te bardziej przystępne cenowo. Nawet Tesla w marcu zaprezentowała model Y, który ma być kompaktowym SUV-em za rosądną cenę, a w przyszłości planowana jest jeszcze tańsza wersja tego modelu.

Jest nadzieja

– Jedynym elementem konkurencji, który działa na korzyść ElectroMobility Poland jest to, że ten samochód będzie polski. Jeżeli do tego będzie dostępny po przystępnej cenie, to można zakładać, że te cele, które mają do wypełnienia samorządy czy administracja centralna odnośnie do zakupu aut elektrycznych, będą wypełniać właśnie poprzez zakup tego polskiego auta – mówi wiceprezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Źródło: Newseria