Aleksandrów Kujawski, kilkunastotysięczne miasteczko położone 20 kilometrów od Torunia. Po zjeździe z autostrady A1 jednym z pierwszych większych obiektów w mieście jest kompleks punktów usługowych przy Słowackiego. Na 7 tysiącach metrów kwadratowych zlokalizowane są market, kwiaciarnia, cukiernia i duży serwis samochodowy Grzegorza Brożka. Jest on właścicielem całego budynku. Wynajmuje lokale kilku innym usługodawcom, a sam skupia się na prowadzeniu warsztatu. – Taki mieliśmy pomysł na to miejsce, chcieliśmy, żeby wszystkie te punkty usługowe wzajemnie nakręcały ruch, a budynek zarabiał na siebie – opowiada.

Serwis samochodowy powstał trzy lata temu, choć decyzja o jego budowie zapadła kilka lat wcześniej. Grzegorz Brożek otworzył firmę prawie 20 lat temu. Sprzedawał części zamienne do samochodów.

W tamtych czasach był prawdziwy głód części. Wszystko się sprzedawało i bardzo łatwo można było na tym zarobić. Ale rynek się zmienił. Duża konkurencja pomiędzy hurtowniami motoryzacyjnymi sprawiła, że to bezpośrednio u nich właściciele warsztatów zaczęli kupować części zamienne. Zmieniły się też samochody. Rozwój technologiczny pojazdów sprawił, że kierowcy nie naprawiają już sami swoich samochodów, a potrzebują pomocy mechaników, więc mniej kupują. Dlatego 10 lat temu zdecydowałem, że będę nadal sprzedawał części, ale z usługą ich montażu – tłumaczy Brożek.

Siedem lat później serwis został otwarty. Czym zajmuje się dzisiaj? – Wszystkim, oprócz prac blacharskich. A więc usługi zarówno szybkie, takie jak wymiana olejów, klocków hamulcowych, opon czy rozrządu, ale też większe naprawy silnika, skrzyni biegów czy zawieszenia. Mamy sześć stanowisk naprawczych plus jedno do ustawiania geometrii. Mamy także stację kontroli pojazdów – wymienia właściciel.

 

Bez wsparcia byłoby ciężko
Od początku istnienia warsztat jest zrzeszony w sieci serwisów Bosch Car Service. – Nie miałem pojęcia, jak należy prowadzić warsztat. Uznałem, że Bosch mi pomoże i nie zawiodłem się – opowiada Brożek. Wsparcie organizacyjne było bardzo ważnym elementem, ale trudno powiedzieć, czy najważniejszym. Bo ważny był także efekt wizerunkowy. – Dzięki marce Bosch jestem rozpoznawalny tutaj na rynku. To nas wciąż wyróżnia wśród konkurencji, bardzo się to przydało, szczególnie na początku. W mieście byłem znany z tego, że sprzedaję części samochodowe. Nagle otwieram warsztat. Skąd klienci mają mieć pewność, że znam się na tym, co chcę robić? Szyld Boscha jest dla nich gwarancją wysokiej jakości. Widzą, że mam doświadczonego opiekuna – opowiada.

Dostęp do markowych części zamiennych i wyposażenia warsztatowego to oczywiste atuty członkostwa w sieci warsztatów. Ale, jak podkreśla nasz rozmówca, dla niego najważniejsze są wspomniane względy wizerunkowe i dostęp do wysokiej jakości szkoleń technicznych. To pozwala obsługiwać nowsze droższe auta.

 

jeden z naszych mechaników wybiera się na szkolenie z obsługi samochodów hybrydowych i elektrycznych. Co prawda zapewne technologie te zawitają do Aleksandrowa Kujawskiego z opóźnieniem, ale chcemy
być gotowi – opowiada właściciel.

Działalność pod szyldem renomowanej marki daje też korzyści podczas samej organizacji pracy w warsztacie. W kraju właściciele serwisów głośno narzekają na brak ludzi do pracy. Wykwalifikowany mechanik samochodowy nie ma dziś problemu ze znalezieniem pracodawcy. To raczej właściciel warsztatu ma trudność ze znalezieniem pracowników. Ten problem w serwisie Grzegorza Brożka nie istnieje. Jest wręcz przeciwnie.

Zastanawiałem się, z czego to wynika. Uważam, że powodami są po pierwsze odpowiednie warunki socjalne, ale także możliwość rozwoju, udziału w szkoleniach czy praca w renomowanym serwisie. Nie mam problemu z pracownikami – podkreśla Brożek.

 

Ważna organizacja pracy
Jakość naprawy, czas i cena – tego dzisiaj szukają, według właściciela serwisu, klienci. Konkurencja w mieście jest dość duża. Trudno rywalizować ceną.

Jakość jest natomiast najwyższa, a do tej jakości należy dołożyć szybki czas naprawy. Nie wyobrażam sobie, żeby klienta, który chce wymienić klocki hamulcowe, umawiać na wizytę za tydzień. W tym czasie z pewnością zrobi to w innym miejscu. Oleje czy rozrządy staramy się obsługiwać w ciągu dwóch, maksymalnie trzech dni. Klocki hamulcowe wymieniamy nawet tego samego dnia. Mimo że klientów nam nie brakuje, zawsze mamy w serwisie jedno stanowisko wolne na tzw. szybką obsługę. Nawet największe naprawy nie trwają u nas dłużej niż tydzień. Łatwo nie jest, ale jakoś się to udaje – opowiada Grzegorz Brożek.

>>Więcej na temat autoryzacji Bosch<<