Renesans popularności czy chwilowy trend?

© Goodyear

Udostępnij:

Opony całoroczne (również określane mianem wielosezonowych, uniwersalnych bądź all season) nie są żadnym nowym rozwiązaniem na rynku, ale w ostatnich latach widać wzrost zainteresowania tego typu ogumieniem wśród kierowców. Z czego wynika ten trend i czy jest on na tyle poważny, by zmienić znacząco strukturę rynku oponiarskiego w Polsce, a przy okazji zagrozić istniejącym na rynku podmiotom handlującym oponami bądź serwisom wulkanizacyjnym?

Jeszcze 30–40 lat temu opony wielosezonowe były powszechnie spotykanym rozwiązaniem i kierowcy musieli sobie na nich radzić zarówno podczas siarczystych mrozów, dużych opadów śniegu, jak i przy olbrzymich upałach. Jednak w ostatnich dekadach ten rodzaj ogumienia odszedł trochę w niepamięć – a to za sprawą opon sezonowych, które zapewniają lepsze właściwości jezdne, a tym samym wyższy poziom bezpieczeństwa w sezonie, na który są przeznaczone. Dziś można zaobserwować jednak zwiększone zainteresowanie oponami całorocznymi, choć nieprawdą byłoby stwierdzenie, że przez kilkadziesiąt ostatnich lat nie było takich opon w sprzedaży. Wprowadzają je do swojej oferty rynkowej praktycznie wszyscy producenci – od marek z segmentu premium po tzw. budżetowe, w tym pochodzące z Dalekiego Wschodu – są dostępne dla aut osobowych, ale i dostawczych czy SUV-ów i występują niemal w każdym rozmiarze.

Polski rynek wymiany opon jest specyficzny – nie ma dokładnych danych, ilu jest takich kierowców, ale można spotkać sporo samochodów osobowych i zwłaszcza dostawczych, poruszających się cały rok na oponach zimowych. Ich kierowcy trzymają się zasady użytkowania tylko 1 kompletu opon cały rok i są to opony zimowe. – Z punktu widzenia bezpieczeństwa, poruszanie się na takich oponach w lecie jest zdecydowanie niewskazane. Mało się o tym mówi, ale efekt „pływania” auta na zakrętach w lecie, może mieć opłakane skutki i w takim przypadku lepiej użytkować opony całoroczne – tłumaczy Andrzej Skowron, prezes zarządu Polskich Składów Oponiarskich.


Zima już nie taka zła

Na wzrost popularności opon całorocznych bez wątpienia największy wpływ mają zmiany klimatyczne. – Dziś już nie ma takich zim jak jeszcze 10–12 lat temu, z dużą ilością śniegu i długimi, mroźnymi miesiącami. Nawet jak śnieg spadnie, to w większych miastach jest szybko usuwany przez drogowców bądź się rozpuszcza – mówi Łukasz Maroszek, zastępca dyrektora handlowego w Oponeo.pl. – Do tego dochodzi coraz lepsza infrastruktura drogowa i większa liczba samochodów na drogach, coraz częściej rodziny mają po dwa samochody, z czego jeden jest użytkowany tylko do jazd lokalnych.

– Oczywiście na kwestię zmian klimatycznych należy patrzeć regionalnie, bo na Podhalu czy w Suwałkach nie ma klientów na takie opony, ale już we Wrocławiu, Poznaniu, Trójmieście czy Warszawie, gdzie trudno znaleźć zimą śnieg leżący dłużej niż kilka godzin, opony takie są sprzedawane – dodaje Andrzej Skowron.

Rosnąca ponownie popularność opon uniwersalnych jest w pewnym sensie również następstwem wprowadzanych w wielu krajach europejskich przepisów nakładających na kierowców obowiązek posiadania opon zimowych. W niektórych krajach kierowcy muszą poruszać się na zimówkach, kiedy wymagają tego warunki drogowe, bądź przepisy wprost nakładają obowiązek używania opon zimowych od 1 listopada do 31 marca. – Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że opony całoroczne także posiadają homologację zimową i auto może poruszać się na nich również w sytuacjach, gdy wymagają tego przepisy – tłumaczy prezes PSO. – Była to niejako odpowiedź producentów na zapotrzebowanie rynku, gdzie dla aut poruszających się lokalnie, na krótkich dystansach, w miastach, gdzie rzadko leży śnieg czy dla drugiego auta w domu, poszukiwane były tańsze rozwiązania niż dwa komplety opon sezonowych.

Grzegorz Nalewany, Product Manager w Pirelli Polska, do powyższych czynników dodaje jeszcze postęp technologiczny, który zapewnia coraz lepsze osiągi opon całorocznych, dzięki którym stały się one kuszącą alternatywą dla wielu użytkowników. – Mimo że na polskim rynku mamy do czynienia z dosyć wymagającymi klientami, którzy w znacznej większości nadal decydują się na stosowanie dwóch kompletów opon sezonowych, to w ostatnich latach obserwujemy znaczący wzrost zainteresowania oponami całorocznymi. To jednak rozwiązanie, które lepiej sprawdzi się w przypadku samochodów poruszających się po mieście i pokonujących krótsze dystanse. I choć współczesne całoroczne opony segmentu premium mogą pochwalić się znacznie lepszymi parametrami niż ich protoplaści, w przypadku chęci wykorzystania w pełni osiągów auta, lepiej będzie zastosować opony dedykowane do danego sezonu.


TOP w kategorii




Nowoczesne technologie nadrabiają braki

Utarło się powiedzenie, że opony całoroczne nie są tak dobre latem jak letnie ani tak dobre zimą jak zimówki. Sporo w tym racji, gdyż fizycznie niemożliwe jest, by dana opona posiadała wszystkie właściwości typowe zarówno dla dobrego ogumienia zimowego, jak i dla opon przeznaczonych na wiosenno-letnie miesiące. Producenci opon starają się jednak dokonać niemożliwego i wprowadzają na rynek coraz bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania, dzięki którym opona wielosezonowa rzeczywiście może „dawać radę” w ekstremalnie różnych warunkach pogodowych.

Kierowcy coraz częściej poszukują sprawdzonych produktów, które oferują doskonałą wydajność i poczucie pewności w różnych warunkach pogodowych przez cały rok. Na rosnącą popularność produktów całorocznych wpływają też innowacyjne rozwiązania zastosowane w ich konstrukcji, które gwarantują dobre przygotowanie na nieoczekiwane trudności drogowe. Przykładem, na który powołuje się Marcin Nowomiejski, Consumer Marketing Manager EEN w Goodyear Dunlop Tires Polska, jest opona Goodyear Vector 4Seasons Gen-2 z zastosowaną technologią SmartTRED, czyli inteligentną konstrukcją bieżnika oraz systemem, dzięki któremu powierzchnia opony lepiej dostosowuje się do panujących warunków drogowych. Lamele w centralnej części bieżnika tworzą długi i wąski obszar kontaktu z nawierzchnią oraz zapewniają przyczepność opony na śniegu i lodzie. Natomiast latem ogumienie styka się z drogą na całej swej szerokości, włączając w to bloki na barkach opony.

Oczywiście idealna opona całoroczna wciąż jeszcze nie powstała, producenci opon ciągle doskonalą technologię i ulepszają ich charakterystykę. – Większość opon wielosezonowych dostępnych na europejskim rynku posiada oznaczenie 3PMSF. Oznaczone tym symbolem opony całoroczne, np. Yokohama BluEarth-4S AW21, spełniają normy opon zimowych – wyjaśnia Artur Posłuszny, Product, KA and Marketing Manager w ITR CEE (firma jest oficjalnym dystrybutorem opon marki Yokohama). – Ogumienie całoroczne Yokohama najlepiej sprawdza się w temperaturach od kilkunastu stopni Celsjusza poniżej zera do kilkunastu na plusie, na wilgotnej lub lekko ośnieżonej drodze. Na silnym mrozie lub w upale opona całoroczna traci bardzo wiele ze swoich możliwości. Dlatego ogumienie takie polecamy spokojnie jeżdżącym kierowcom, pokonującym rocznie niewiele kilometrów, przede wszystkim w mieście. W skrajnych warunkach pogodowych lepiej jednak postawić na opony sezonowe.

Czy opony całoroczne to oszczędność?

Choć często to kwestie finansowe są głównym argumentem zwolenników stosowania opon całorocznych, to jednak ciężko tu mówić o jakichś znaczących oszczędnościach.

– Można pokusić się o stwierdzenie, że opony całoroczne należy wymieniać mniej więcej dwa razy częściej niż każdy z kompletów opon sezonowych. Z ekonomicznego punktu widzenia dla producenta nie ma zatem znaczenia, jakiego rodzaju opony wybiorą kierowcy – wyjaśnia Artur Posłuszny.

Patrząc przez pryzmat wysokości bieżnika opony, zaleca się, aby ogumienie zimowe oraz całoroczne miało bieżnik o minimalnej wysokości 4 mm, natomiast ogumienie letnie – 3 mm. Może okazać się, że w dłuższym okresie czasu kierowca korzystający z ogumienia wielosezonowego zużyje więcej opon niż gdyby stosował wymiennie opony letnie i zimowe. Inna konstrukcja mieszanki, z której wykonane są opony, może sprawić ponadto, że opona uniwersalna będzie szybciej się zużywać podczas jazdy przy wysokich temperaturach.

Dla kierowcy natomiast może liczyć się to, że spory wydatek, jaki musi ponieść na zakup opon, nie kumuluje się w jednym roku, jak to jest przy zakupie dwóch kompletów opon sezonowych, ale rozkłada się na dłuższy okres, jak w przypadku zakupu jednego kompletu opon całorocznych. Do tego dochodzą jeszcze oszczędności w postaci braku kosztów sezonowej wymiany oraz przechowania opon. W łącznym koszcie użytkowania samochodu nie są to jednak jakieś znaczące sumy.

– Choć opony całoroczne mogą dawać pewne oszczędności, to priorytetem zawsze powinno być bezpieczeństwo. Dlatego powinniśmy wybierać opony dostosowane do warunków, w jakich eksploatujemy samochód. Żadne z rozwiązań nie zwalnia nas z konieczności kontroli stanu ogumienia i dbania o wyważenie, a przede wszystkim odpowiednie ciśnienie w oponach. Te czynniki pozostają nadal kosztem serwisowym dla klienta – dodaje przedstawiciel Pirelli Polska.

Podobną kwestię porusza także Marcin Nowomiejski z Goodyear Dunlop Tires Polska. – Z naszego punktu widzenia podstawą jest odpowiedni dobór opon, przy którym odradzamy kierowanie się wyłącznie kosztem. Istotne są parametry produktu, komfort jazdy oraz sposób, w jaki kierowca eksploatuje pojazd. Warto przeanalizować na przykład pokonywane trasy, czy jazda odbywa się tylko w mieście, czy też na dłuższych dystansach. Taka indywidualna ocena pozwoli na właściwe dopasowanie ogumienia do potrzeb użytkownika.

Czy serwisy oponiarskie mają się bać?

Jak pokazują statystyki dotyczące sprzedaży opon, w minionym roku udział opon całorocznych w łącznej sprzedaży wyniósł w Europie ok. 9%, a w Polsce 6% i od kilku lat widać podobną dynamikę ich sprzedaży. Andrzej Skowron prognozuje, że w przyszłości poziom ten wyniesie ok. 10–12% całego rynku. Opony all season, jak można łatwo się domyślić, nie są promowane przez tradycyjnych sprzedawców, w tym serwisy oponiarskie. Powód jest oczywisty – auto „obute” w opony całoroczne serwisant traci z widoku na kilka lat. Nie sprzedaje więc usług wymiany opon dwa razy do roku ani przechowywania opon. Poza tym, jeśli samochód nie trafia do serwisu dwa razy w roku, nie można zaoferować mu innego rodzaju usług fast fit, które większość serwisów już ma w swojej ofercie. To są właśnie powody, dla których zdecydowana większość opon całorocznych sprzedawana jest przez sklepy internetowe.

– Rosnąca popularność opon całorocznych w większym stopniu uderza w serwisy, które świadczą usługi związane z oponami. Producenci opon oraz ich dystrybutorzy sprzedadzą wprawdzie tylko jeden komplet opon w roku, ale za to szybciej on się zużyje i właściciel auta będzie zmuszony zakupić wcześniej kolejny. Do serwisów natomiast trafi mniejsza liczba kierowców na sezonową wymianę ogumienia. Mniejsze będzie też zainteresowanie usługą przechowywania opon – mówi Łukasz Maroszek z Oponeo.pl.

Większe moce i momenty obrotowe współczesnych silników oraz większe pokonywane przebiegi powodują jednak, że generalnie zużywamy coraz więcej opon i coraz częściej odwiedzamy serwisy. Nawet użytkownicy opon całorocznych powinni dokonywać kontroli ich stanu i okresowego wyważenia. A dla każdego serwisu priorytetem powinno być bezpieczeństwo klienta, a także jego satysfakcja. Dziś tak usługi, jak i sprzedaż opierają się w dużej mierze na zaufaniu klienta do serwisu, któremu powierza on swój samochód. To główna motywacja serwisów do zachęcania klientów do wyboru ogumienia sezonowego.

– Dlatego ważną rolą branży jest edukowanie klientów, którzy eksploatują zużyte, bardzo stare opony. Przyciągnięcie ich do serwisów zapewni i większy zysk dla serwisów, i większe bezpieczeństwo na drogach – niezależnie od tego, czy zdecydują się na opony całoroczne, czy sezonowe – mówi Grzegorz Nalewany z Pirelli Polska i dodaje, że obecnie opony całoroczne w Polsce, choć zyskują na popularności, nadal są niszą, przez co ich wpływ na biznes serwisów jest znikomy.

Wzrastające zainteresowanie oponami całorocznymi to niewątpliwie kolejna zmiana, która dokonała się w branży oponiarskiej w ostatnich latach, ale czy opony całoroczne zdominują rynek opon w Polsce? – Na pewno nie i nie musimy się obawiać, że zastąpią one opony i letnie, i zimowe – niemniej jednak musimy fakt zaistnienia tego segmentu rynkowego przyjąć do swojej świadomości – podsumowuje Andrzej Skowron, prezes zarządu PSO.

Udostępnij:

Drukuj





Wojciech Traczyk



Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również