Chevrolet ogłosił niedawno koniec Corvetty z silnikiem umieszczonym z przodu. Model ten zastąpiony zostanie wersją Corvette Stingray, która ma silnik umieszczony centralnie. Powoli zaczęliśmy się przyzwyczajać, że nowe pomysły producentów samochodów już tak bardzo nie szokują, aż tu nagle w połowie listopada Ford pokazał nowego Mustanga.

Cóż w tym dziwnego? Otóż to, że nowy Mustang jest całkowicie nowy, ma nowe nadwozie typu SUV, a co lepsze – ma napęd elektryczny. Tylko elektryczny. Dostępny będzie w wersji z napędem na 4 lub 2 koła i dwiema różnymi bateriami, z których większa pozwoli przejechać nawet 600 kilometrów.

Samochody z napędem elektrycznym to już niemal na pewno przyszłość motoryzacji, ale branża w związku z tym ma wiele obaw. W takim aucie jest kilka tysięcy mniej części mechanicznych, więc teoretycznie tyleż mniej części będzie potrzebnych w obrocie. Uważam jednak, że poczciwe silniki spalinowe jeszcze długo pozostaną głównym źródłem napędu. Dużą popularnością będą się nadal cieszyły także napędy hybrydowe, dzięki którym auto mniej pali i może przejechać pewien dystans tylko na napędzie elektrycznym. Takie samochody są wyposażone nie tylko w silnik spalinowy, ale i w dodatkowe systemy do napędu hybrydowego. Sytuacja jest więc odwrotna niż w przypadku „elektryków” – części w takim samochodzie jest więcej. Branża motoryzacyjna raczej nie powinna więc obawiać się rewolucyjnych zmian, choć z pewnością trzeba będzie nieznacznie zrewidować asortyment części zamiennych. Środek ciężkości przesunie się w stronę podzespołów elektrycznych oraz elektronicznych. Trzeba jednak mieć na uwadze, że tuż za rogiem czają się systemy napędu oparte na wodorze. Zwykle bazują one na silnikach elektrycznych napędzanych prądem uzyskanym z połączenia wodoru i tlenu, ale np. w wykonaniu BMW napęd wodorowy będzie bazował na silniku spalinowym, w którym ten wodór będzie spalany. I tak oto zataczamy koło – stare i sprawdzone silniki tłokowe mogą w nowej odmianie wrócić do łask.