Okazało się, że płatność z góry za badanie to najmniejszy problem. Najwięcej emocji wzbudziło zapowiadane „wyłączenie” starego systemu CEPiK oraz „włączenie” nowego CEPiK 2.0. Jednak, o ile wyłączenie starego systemu okazało się proste, to włączenie nowego – już nie. Od razu pojawiło się kilka problemów. Po pierwsze nie wszyscy właściciele SKP zdążyli pobrać na czas prawidłowe certyfikaty uprawniające do korzystania z nowej platformy, choć czasu na to było sporo. Drugim problemem było to, że stacje kontroli pojazdów zaczęły – nagle, wszystkie naraz – przesyłać dane do nowego systemu. Strumień informacji z ponad 4500 adresów przesłany jednocześnie w formie pakietów do nowego systemu skutecznie zachwiał stabilnością serwerów. Mówiąc po prostu – nie wszystkim udało się połączyć. Stacje, które miały kłopoty z „podpięciem się” do systemu, musiały pracować w trybie awaryjnym, offline, bez dostępu do nowej bazy.

Szybko wyszło na jaw, że nie tylko właściciele stacji kontroli pojazdów mieli kłopoty z prawidłowym funkcjonowaniem systemu. Narzekały także urzędy, w których dokonuje się rejestracji samochodów. Tam zapanował już zupełny paraliż, ponieważ bez połączenia z systemem w ogóle nie da się obsługiwać interesantów. Kto chciał zarejestrować samochód, wyrejestrować go lub załatwić formalności związane z prawem jazdy zostawał „odprawiony z kwitkiem”.

Wszystkie te problemy były związane także z rozszerzeniem dostępu do CEPiK 2.0 o nowych użytkowników, między innymi straż graniczną, która zyskała szersze uprawnienia. Teraz i ona może zatrzymywać dowody rejestracyjne oraz zamieszczać wpis o tym fakcie w systemie. Jeśli, oczywiście, uda jej się do niego podłączyć.

Nie jest moją intencją krytyka „przejściowych trudności” związanych z wprowadzeniem nowego systemu. Podczas uruchamiania tak wielkiego projektu zawsze zdarzą się drobne potknięcia, a trzeba przyznać, że informatycy pracowali na bieżąco, aby te niedogodności usunąć. Chodzi o coś innego. Jednym z argumentów przemawiającym za wprowadzeniem tego systemu miało być wyeliminowanie „turystyki przeglądowej” i miejmy nadzieję, że to się uda. Autorzy systemu zamierzają też wyeliminować proceder przeglądów „po znajomości”, a to może nie być już takie proste. Jesteśmy narodem kreatywnym i na pewno znajdziemy sposób na „obejście” nowego CEPiKu, a po naszych drogach wciąż będzie się poruszać statystycznie około dwóch procent niesprawnych samochodów. Oby tak jednak nie było!

To już ostatnie wydanie autoEXPERTA w tym roku, chciałbym więc wraz z całym zespołem naszego wydawnictwa życzyć Państwu spokojnych świąt w rodzinnym gronie oraz gładkiego wejścia w nowy rok 2018.