Jakiś czas temu rozmawiałem z właścicielem stacji kontroli pojazdów, który narzekał, że przy tych cenach musi zatrudniać diagnostów na dwie zmiany, aby prowadzenie stacji było w ogóle opłacalne. Udowadniał mi wtedy, że rentowność SKP zaczyna się wtedy, gdy diagnozuje się 10 000 aut rocznie. Uwzględniając dni wolne od pracy, okazuje się, że daje to 40 samochodów na dobę. Przy jednej zmianie od wjazdu do wyjazdu samochodu diagnosta miałby 12 minut na kontrolę i papierkową robotę.

Dlaczego znów piszę o stacjach kontroli pojazdów? Powód jest banalny. Od ponad 14 lat opłata za badanie techniczne pojazdów jest niezmienna. W 2018 roku zmienił się system pobierania opłat i wprowadzania danych do systemu CEP, jednak kwota pozostała niezmienna. Teraz diagnosta potrzebuje 40 minut na zbadanie samochodu, co oznacza, że „robi” 1,5 samochodu na godzinę, czyli ponad czterokrotnie mniej niż zakładany, teoretyczny próg opłacalności.

W związku z tym na spotkaniu z właścicielami stacji diagnostycznych, które odbyło się w połowie listopada w ramach podkomisji stałej do spraw mikro i małych przedsiębiorstw, wiceminister infrastruktury Marek Chodkiewicz przekonywał, że resort będzie monitorować wprowadzone zmiany w systemie badań technicznych pojazdów w 2019 roku. Nie ukrywał także, że przewiduje procedowanie projektu zwiększenia ceny za badanie techniczne. Co z tego wynika? Od 2020 roku planuje się wprowadzenie opłaty jakościowej (cokolwiek to znaczy), która będzie wynosiła maksymalnie 3,50 zł od badanego samochodu. W projekcie zmian ustawy założono jednak, że głównym źródłem zasilania finansowego systemu badań technicznych pojazdów będą dodatkowe opłaty za badanie wykonane 45 dni po terminie i później (w wysokości 50% normalnej stawki za badanie). Ustawodawca przewiduje, że w pierwszym roku funkcjonowania nowych przepisów przeterminowane badania techniczne będą stanowiły 10% wszystkich przeglądów. Właściciele stacji kontroli są jednak zdania, że kierowcy w obliczu wizji słonej dopłaty zmobilizują się i przyjadą na przegląd w terminie, w związku z czym finansowanie może okazać się po prostu fatamorganą. Ogólnie, to w tym przypadku mamy do czynienia z ustawowym rozdwojeniem jaźni. Z jednej strony wszystkim zależy na coraz sprawniejszych samochodach na naszych drogach, a z drugiej strony warunkujemy finansowanie SKP z puli pojazdów, które spóźnią się na badanie techniczne. Czyli – im bardziej regularnie kierowcy będą jeździli na badania techniczne, tym mniej pieniędzy wpłynie do systemu.

W związku ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia oraz nadchodzącym nowym rokiem życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, aby postanowienia noworoczne realizować od razu i bez odkładania ich na później. Niech nowy rok będzie dla Was udany, a święta miną w spokojnej i rodzinnej atmosferze.