Często się zdarza, że klient przywozi swoje części na wymianę i nie chce słyszeć o konieczności wykonania jakichkolwiek dodatkowych robót. Nawet jeśli mechanik przy wymianie klocków hamulcowych zaproponuje wymianę tarcz, klient potrafi się oburzyć, że jest „naciągany”, bo tarcze przecież jeszcze są i jeszcze hamują. Bodźcem do wymiany okazują się dopiero hałasy wydobywające się z okolic koła.

Drugim dość standardowym przypadkiem wymagającym pilnej interwencji jest odczuwalne przez kierowcę „trzymanie” koła przez hamulec, czyli zablokowanie zacisku na sworzniach prowadzących. Duża część uszkodzeń układu hamulcowego ma swoje podłoże we wcześniejszych zaniedbaniach ze strony kierowcy. Okazuje się bowiem, że przy wymianie klocków hamulcowych, które tarły już metalem o metal, kierowcy potrafią nie wyrazić zgody na wymianę tarcz, ponieważ te „jeszcze są całe”. Mechanik ma w tym przypadku niemały kłopot, bo nie może zmusić klienta do wymiany, ale też nie może zatrzymać samochodu. Ratunkiem może się okazać podpisanie przez kierowcę oświadczenia, że jest świadomy stwarzanego zagrożenia i na własną odpowiedzialność zabronił mechanikowi naprawy. Brzmi absurdalnie, ale się zdarza.

Skoro kierowcy potrafią doprowadzić do takiej sytuacji, to trudno wymagać od nich, by kontrolowali płyn hamulcowy czy zlecali kontrolę grubości tarczy hamulcowej.

Producenci podzespołów hamulcowych dokładnie określają, jakie może być maksymalne bicie tarczy oraz samej piasty przed montażem nowych tarcz, a także jak ma być dokręcone koło. Bez zmierzenia tych wartości cała operacja może dać zupełnie przypadkowy wynik. Należy pamiętać, że piasta i tarcza mogą być wykonane w różnych procesach technologicznych i przez różnych producentów, czyli będą miały odmienne tolerancje wymiarowe i kształtowe. Konieczna jest więc dokładna kontrola wymiarowa, aby nie doprowadzić do zsumowania się tolerancji najważniejszych parametrów i nie zmontować wszystkiego krzywo.

Praktycznie przy każdej czynności obsługowej związanej z hamulcami warto ocenić stan uszczelnień oraz oczyścić prowadnice zacisku, smarując je przy okazji specjalnym smarem. Niby to detal, ale jakże ważny. Jeśli nawet klient przyjechał z całkiem innym problemem, to przecież rzut oka na grubość klocków, stan tarcz i jakość płynu hamulcowego nic nie kosztuje, a może znacząco poprawić stan techniczny auta i bezpieczeństwo ruchu, a jednocześnie sprawi dobre wrażenie profesjonalnej obsługi.

Lutowe wydanie „autoEXPERTA” poświęcamy zatem w dużej części układom hamulcowym oraz ich testowaniu. Zapraszamy do lektury.