Samochód dostosowany jest do podróżowania w różnych warunkach. Nie oznacza to jednak, że w każdych będzie sprawował się tak samo dobrze i zużywał w takim samym stopniu. Jazda po mieście, gdzie na krótkich dystansach wielokrotnie zatrzymujemy się i ruszamy, na pewno wpłynie na szybsze zużycie sprzęgła, hamulców i zwiększenie apetytu na paliwo.

Jazda na półsprzęgle albo z wciśniętym sprzęgłem to częsty, ale szkodliwy nawyk kierowców podróżujących w korkach. Warto zdać sobie sprawę, że im więcej razy użyjemy sprzęgła w krótkim czasie, tym bardziej nagrzeje się okładzina na jego tarczy, co przyspieszy zużycie całego elementu. Długotrwałe wciskanie pedału sprzęgła, np. stojąc na światłach przyśpieszy również zużycie docisku, co może doprowadzić do poślizgu sprzęgła, a w konsekwencji jego zniszczenia. Pamiętajmy, by pedału sprzęgła używać tylko wtedy, kiedy to naprawdę konieczne – podczas ruszania i zmiany biegu.

Najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem jest jednak niedogrzanie silnika, o co w ruchu miejskim nietrudno. W dużych miastach, w godzinach porannego szczytu, zazwyczaj wpadamy w korek tuż po wyjechaniu z garażu, kiedy silnik nie jest jeszcze dostatecznie rozgrzany. Co to oznacza? Wielu kierowców właściwą temperaturę pracy silnika utożsamia jedynie ze wskazówką temperatury płynu chłodzącego, którą producenci samochodów umieszczają na zestawie wskaźników. To jednak nie wszystko.

– Rozgrzany silnik oznacza nie tylko odpowiednią temperaturę płynu chłodzącego, ale przede wszystkim właściwą temperaturę oleju silnikowego, która wynosi ok. 100 stopni C w misce olejowej. Jedno nie musi iść w parze z drugim, ponieważ wszystko zależy od warunków pracy silnika. Podczas gdy wskazówka temperatury płynu będzie szła w górę, temperatura oleju może stać w miejscu i taka sytuacja - w warunkach jazdy w korku - nie należy do rzadkości – tłumaczy Andrzej Husiatyński, dyrektor działu technicznego TOTAL Polska.

Świadomy kierowca wie, że należy dać olejowi czas na osiągnięcie odpowiedniej temperatury pracy. W tym celu – w zależności od sytuacji – należy pokonać od kilku do kilkunastu kilometrów spokojnym tempem. Chociaż silnik rozgrzewa się najlepiej w zmiennych warunkach, korzystanie od początku lub zaraz po wyjeździe z korka z maksymalnych osiągów jest niewskazane. Gwałtowne przyspieszanie na „zimnym silniku” zwiększa zużycie elementów, takich jak krzywki wałka rozrządu, pierścienie tłokowe czy popychacze zaworów. Zużycie pierścieni odbije się prędzej czy później na zwiększeniu poboru oleju, a od tego momentu do konieczności remontu całego silnika, już tylko krok. We współczesnych samochodach ważną rolę pełni także turbosprężarka. Niedostateczne smarowanie jej elementów to gwarancja awarii, której koszt można nierzadko liczyć w tysiącach złotych.

Skutki nierozważnej jazdy na nierozgrzanym silniku nie muszą być widoczne od razu. Mikropęknięcia, jakie powstają w wyniku takiej eksploatacji mogą pojawić się w nowszym aucie dopiero po kilku latach. Sprzyja im także stosowanie oleju niskiej jakości, który nie zapewnia optymalnego smarowania i chłodzenia współczesnych wysilonych jednostek napędowych.

– W dobie downsizingu, która odznacza się tym, że silniki poddawane są wysokim ciśnieniom roboczym i temperaturom, pojawiła się potrzeba stosowania oleju, który sprosta ekstremalnym warunkom pracy. W odpowiedzi na wyzwania współczesnej inżynierii motoryzacyjnej, wprowadziliśmy do naszych olejów QUARTZ formułę Age Resistance Technology, która zapewnia optymalną ochronę silnika w każdych warunkach. Właściwie dobrana klasa lepkościowa i jakościowa to gwarancja, że olej zdąży dopłynąć we wszystkie newralgiczne miejsca w silniku, zapewniając tym samym jego odpowiednie smarowanie i ochronę – podsumowuje Andrzej Husiatyński z Total Polska.

Źródło: Informacja prasowa Total