Ten trend wynika zresztą z reakcji łączonej, łańcuchowej. Inaczej mówiąc: firmy typu OEM, TIER1 potrzebują, poszukują i właśnie z takimi innowacyjnymi podmiotami chętniej wchodzą w kooperację. Wymusza to oczywiście szeroko rozumiany postęp w technologii i technice w ogóle, a nie tylko w samej branży. Faktem jest, że istotny wpływ na rozwój techniki i technologii mają rosnące koszty pracy. To w dużej mierze automatyzacja linii produkcyjnych stanie się antidotum na brak siły roboczej oraz rosnące wymagania płacowe. Obecnie Polska jest jeszcze atrakcyjna inwestycyjnie m.in. z racji niższych kosztów pracowniczych, co przekłada się na finalną jakość części i komponentów oraz ich cenę.

Rozwój w obszarze technologii wśród polskich firm przekłada się też na nowe inwestycje podmiotów z zagranicy. Jeżeli w danym kraju mamy skupisko firm o wysokim stopniu zaawansowania technologicznego, wówczas główny zakład produkcyjny działa sprawniej, pewniej i z mniejszą ilością nieprzewidzianych zawirowań.

Polscy producenci motoryzacyjni liczą, że dzięki nadchodzącej rewolucji technologicznej w naszym kraju umocni się ten obszar, w którym jesteśmy liderem regionu już od kilku lat. Połowa z nich ma nadzieję, że powstanie nowa fabryka części i podzespołów oraz zwiększy się wolumen zamówień na części i podzespoły produkowane w istniejących zakładach.

Innowacje technologiczne to nie tylko szanse na rozwój, ale również potencjalne zagrożenia. W obliczu czekających branżę motoryzacyjną zmian, polscy respondenci najbardziej obawiają się zmniejszenia liczby zamówień w istniejących już fabrykach w Polsce, spadku sprzedaży i produkcji pojazdów oraz niewystarczającego wsparcia rządowego dla sektora automotive.

W Polsce w prawie 4 na 10 firm działają komórki odpowiedzialne za badania i innowacyjność, a w 3 na 10 już są produkowane części do ekoaut. Jedna czwarta ankietowanych firm nie wprowadziła jednak jak dotąd żadnych kroków związanych z nowymi trendami w motoryzacji.