Rozwój elektroniki wpływa na wszystkie niemal dziedziny naszego życia. Pozwala np. na automatyzację procesów produkcyjnych, łatwe wyszukiwanie danych i odciążenie człowieka przy wykonywaniu czynności niebezpiecznych, monotonnych czy wymagających wielkiej precyzji. – Również technika samochodowa „wchłania” dziś elektronikę. Bez niej dzisiejszy samochód nie byłby takim, jakim jest – mówi Marcin Rozner, dyrektor marketingu i zarządzania produktem w firmie Hella.

Dynamiczny rozwój technologii opartych na systemach elektronicznych wynika m.in. z rosnących wymagań związanych z ochroną środowiska oraz potrzebami podnoszenia bezpieczeństwa czynnego i biernego samochodów, a także jest następstwem stałej i ostrej konkurencji pomiędzy koncernami motoryzacyjnymi. Za zmianami na rynku producentów samochodów muszą podążać odpowiednie przeobrażenia na rynku części zamiennych oraz usług serwisowych. Do obsługi serwisowej współczesnego samochodu nie wystarczy już wiedza, jaką mechanicy dysponowali jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś serwisant musi posiadać odpowiednie umiejętności również z zakresu elektroniki oraz elektrotechniki, aby zapewnić prawidłowy serwis auta.

U progu kolejnych rewolucji

Współczesne samochody są coraz bardziej zdominowane przez układy elektryczno-elektroniczne. Szacuje się, że średniej klasy modele mają nawet 30 takich systemów, a ich liczba wzrasta wraz z wydłużaniem się listy wyposażenia. Zaawansowane układy elektroniczne odpowiadają za poprawne działanie systemów multimedialnych, ale również układu napędowego (sterowanie silnikiem, skrzynią biegów), układów bezpieczeństwa (hamulców, systemów wspomagających kierowcę), układów komfortu jazdy (oświetlenia, komputera pokładowego, klimatyzacji), a także za całą masę różnego rodzaju czujników.

To jednak dopiero początek. Obecny kierunek rozwoju motoryzacji nie mógłby być kontynuowany bez dalszego rozwoju elektroniki samochodowej. – Widoczne są obecnie dwa rysujące się trendy – zauważa Marcin Rozner. – Pierwszy to pojazd autonomiczny – tu konieczny jest dalszy rozwój czujników i systemów kontrolnych, które pozwolą na wyeliminowanie wszelkich zagrożeń związanych z bezpieczeństwem ruchu. Nie jest to łatwe, ale prace trwają, a systemy nadzorowane przez sztuczną inteligencję staną się wkrótce koniecznością.

Jak mówi Marcin Rozner, drugi trend związany jest ze sprawnością pojazdu. Już pojawiają się rozwiązania zbierające dane o stanie pojazdu i przekazujące je do wybranej organizacji serwisującej samochody. Ten kierunek będzie się szybko rozwijał. Wydaje się, że systemy tego typu będą już niedługo powszechne, a od właściciela auta zależeć będzie zakres świadczonych tą drogą usług. Prawdopodobnie takie funkcje jak automatyczne wykrywanie usterek, zgłaszanie ich użytkownikowi oraz ustalenie terminu i miejsca naprawy w najbliższym w stosunku do położenia samochodu rejonie „zadomowią” się w naszych samochodach szybciej niż wsiądziemy do w pełni autonomicznego pojazdu. System automatyzacji diagnostyki i wizyt w warsztacie przy dobrze zaprojektowanym rozwiązaniu może objąć także samochody używane i wieloletnie. – Może spowodować to rozwój niezależnego rynku napraw, a w konsekwencji wzrost popytu na specjalistyczne narzędzia, szkolenia i usługi informatyczne. Zapewne branża motoryzacyjna nie pominie takiego „kąska” – dodaje Marcin Rozner.

Marcin Rozner, dyrektor marketingu i zarządzania produktem, Hella

Prawdopodobnie takie funkcje jak automatyczne wykrywanie usterek, zgłaszanie ich użytkownikowi oraz ustalenie terminu i miejsca naprawy w najbliższym w stosunku do położenia samochodu rejonie „zadomowią” się w naszych samochodach szybciej niż wsiądziemy do w pełni autonomicznego pojazdu.

 

Tomasz Urbaniak, european diagnostics sales manager, Snap-on Equipment and Diagnostics
Największym wyzwaniem stojącym przed branżą diagnostyczną w najbliższej przyszłości będzie możliwość odczytania danych diagnostycznych z nowoczesnych systemów w samochodzie.
 

Piotr Libuszowski, inżynier produktu, DeltaTech Electronics
Coraz bardziej będą się upowszechniać rozwiązania diagnostyczne on-line. Proces ten wyraźnie przyspieszył wraz z popularyzacją idei Pass-Thru. Należy oczekiwać, że podobny model funkcjonowania będzie się stopniowo przenosił także na inne segmenty rynku urządzeń diagnostycznych.
 

Duże wyzwanie przed warsztatami

Kiedyś warsztat samochodowy kojarzył się najczęściej z niewielką, często rodzinną firmą z jednym zaledwie stanowiskiem obsługowym i podstawowym zestawem narzędzi. Dziś coraz częściej mamy do czynienia z wielostanowiskową stacją obsługową dysponującą nowoczesną infrastrukturą i wykształconym personelem, który pod względem jakości obsługi nierzadko dorównuje serwisom ASO. Wciąż wśród funkcjonujących na rynku warsztatów dominują te, które specjalizują się w podstawowej mechanice samochodowej, a także serwisy blacharsko-lakiernicze. Dużo mniejszy odsetek stanowią specjalistyczne warsztaty z zakresu elektroniki samochodowej.

Dynamiczny rozwój nowoczesnych systemów elektronicznych stawia olbrzymie wyzwania przed całą gałęzią diagnostyki współczesnych samochodów. – Największym wyzwaniem będzie możliwość odczytania danych diagnostycznych z systemów w samochodzie – twierdzi Tomasz Urbaniak, european diagnostics sales manager w firmie Snap-on Equipment and Diagnostics. – Coraz więcej producentów opracowuje, a niektórzy już wdrożyli, systemy, w których dostęp do danych diagnostycznych jest chroniony i trzeba posiadać odpowiednie uprawnienie, aby móc diagnozować wyposażone w nie pojazdy.

Jest to wyzwanie zarówno dla producentów testerów uniwersalnych, jak i dla warsztatów niezależnych, które będą miały utrudniony dostęp do funkcji diagnostyki szeregowej. Otwarte pozostaje pytanie, czy tego typu rozwiązania stoją w zgodzie z przepisami prawa. Dyskusję na ten temat się toczą. Innym wyzwaniem jest szybkość pojawiania się i wdrażania nowych rozwiązań technologicznych czy nowych systemów i możliwości ich diagnozowania za pomocą testerów uniwersalnych. To oczywiście będzie wymagało zwiększenia nakładów na rozwój i badania i wydaje się, że tylko najwięksi producenci testerów uniwersalnych są w stanie nadążyć za tym trendem.

– Oczywiście mówimy o rynku legalnego pozyskiwania danych i legalnego wykorzystywania myśli technicznej. Rozwiązania pirackie to inna sprawa – wyjaśnia Tomasz Urbaniak. – Kolejna sprawa to wzrost oczekiwań użytkowników co do możliwości testera. Coraz częściej chcą oni rozwiązania, które nie tylko odczyta i skasuje kody błędów, ale będzie posiadać dodatkowe możliwości diagnozowania w oparciu o pomiary elektryczne z wykorzystaniem oscyloskopu z bazą danych czy system podpowiedzi z realnie zweryfikowanymi sposobami naprawy pojazdu z daną usterką, a wręcz będzie prowadzić ich za rękę w całym procesie diagnostycznym, sugerując kolejne etapy diagnozy czy naprawy. To jest właśnie inteligentna diagnostyka.

Na inny trend związany z obszarem diagnostyki zwraca uwagę Piotr Libuszowski, inżynier produktu w firmie DeltaTech Electronics. Według niego coraz bardziej będą się upowszechniać rozwiązania diagnostyczne on-line. – Proces ten wyraźnie przyspieszył wraz z popularyzacją idei Pass-Thru. Należy oczekiwać, że podobny model funkcjonowania będzie się stopniowo przenosił także na inne segmenty rynku urządzeń diagnostycznych, obejmując także rozwiązania niezależne – wyjaśnia Piotr Libuszowski.

Przyczyną jest rosnąca złożoność zagadnień diagnostycznych. Powoduje to, że niezbędne stają się nowe, bardziej zaawansowane testery, a także coraz większa wiedza z tego zakresu. Wykorzystanie zasobów on-line i połączenie ich z mechanizmami sztucznej inteligencji daje szansę na ominięcie tych barier.

– Jednocześnie postęp technologiczny w motoryzacji wyraźnie wyprzedza rozwój rozwiązań diagnostycznych. Ma to związek zarówno ze specyfiką tych rynków, jak również z możliwościami serwisów. Dlatego, choć wymienione trendy wydają się nieuniknione, wszelkie zmiany będą miały charakter stopniowy – dodaje Piotr Libuszowski.