Filtr do prania?

© Regeneruj.pl

Udostępnij:

Silnik 1.6 TDCi Duratorq o mocy 115 KM (85 kW) montowany w Fordzie Focusie 3. generacji uchodzi za konstrukcję względnie udaną. Jednostka ta została stworzona kolektywnie z koncernem PSA, choć nie jest ona identyczna z tymi montowanymi w autach Peugeota czy Citroëna.

Pomimo dobrej opinii Focusy z tym układem napędowym trafiają często do serwisów z zapchanymi filtrami cząstek stałych. Wymuszone dopalanie serwisowe najczęściej rozwiązuje problem, ale po niedługim czasie sytuacja się powtarza. Dla właścicieli aut jest to nie lada kłopot. Pozostaje wybór: wyciąć i wyprogramować DPF-a, co akurat elektronika Forda ciężko znosi (poza tym jest to niezgodne z prawem) czy kupić nowy w serwisie, a to koszt z reguły przekraczający budżet właściciela auta. Na szczęście jest jeszcze jedna alternatywa – regeneracja (czyszczenie) filtra DPF metodą hydrodynamiczną, którą opiszemy na konkretnym przykładzie.

Pod lupę weźmiemy egzemplarz Focusa z przebiegiem 138 000 km, w którym właściciel od dłuższego czasu borykał się z problem utraty mocy i zapalającej się kontrolki „check engine”. Pierwszy raz auto trafiło do serwisu z przebiegiem ok. 135 000 km. Diagnoza komputerowa jednoznacznie wskazywała na zapchany filtr. Procedura dopalania przebiegła pomyślnie i auto odzyskało moc. Niestety po ok. 3000 km problem powrócił. Proces dopalania został powtórzony z pozytywnym efektem, ale właściciel i tak zdecydował się na kompleksową regenerację rzeczonego filtra DPF. Auto trafiło do serwisu specjalizującego się w czyszczeniu filtrów cząstek stałych metodą hydrodynamiczną. 



Wstępna diagnoza komputerowa nie wykazała żadnych błędów po stronie filtra cząstek stałych, a wartości mierzone na czujniku różnicy ciśnień były niemal książkowe. Zapewne był to efekt wcześniejszego „dopalania” w poprzednim serwisie oraz przebytej zaraz po czyszczeniu filtra 500-kilometrowej trasy.

Parametr „względnego obciążenia sadzą” wskazywał jednak dość wysoką wartość. To jedna z przesłanek potwierdzająca słuszność zamiaru czyszczenia DPF-a. Jak widać, sam pomiar przepływu spalin przez filtr cząstek stałych nie zawsze dostarcza wszystkich informacji o jego faktycznym stanie. Jego demontaż w tym modelu nie stanowi większego problemu, gdyż dostęp do śrub mocujących jest relatywnie dobry a sam filtr jest niewielkich rozmiarów i poluzowanie sprężarki klimatyzacji pozwala szybko wyciągnąć go spod maski, by przystąpić do pracy.   

Na czym polega regeneracjafiltra DPF?

Filtr cząstek stałych (DPF/FAP) to umieszczony w metalowej obudowie ceramiczny korpus podzielony równoległymi do siebie, naprzemiennie zaślepionymi kanałami. Wydobywające się z układu wydechowego spaliny przenikają przez mikroskopijne porowate, ceramiczne ścianki, które zatrzymują szkodliwe dla środowiska cząstki stałe (PM10) wewnątrz filtra. Większość powstałej w tym procesie tzw. sadzy jest automatycznie wypalana w filtrze przez sterowany ECU system dopalania silnika. Regularność tej procedury powoduje zaleganie wewnątrz DPF-a powstałego podczas spalania popiołu, który z czasem zapełnia kanały filtra. Cząsteczki popiołu są na tyle duże, że samoistne oczyszczenie się kanałów jest niemożliwe. Wtedy właśnie sprawdza się czyszczenie metodą hydrodynamiczną w specjalnie do tego celu stworzonej maszynie.


TOP w kategorii




Proces rozpoczyna się od testowego pomiaru przepływu powietrza, który jest potwierdzany wydrukiem. Następnie filtr jest naprzemiennie  (zarówno od strony wylotowej, jak i dolotowej) poddawany procesowi „prania”. W zależności od stopnia jego zapełnienia komputer steruje odpowiednio czasem i ciśnieniem cyklu.

© Regeneruj.pl

 Odczyt parametrów zapełnienia filtra cząstek stałych.

Po skończonej procedurze czyszczenia wkład filtra jest dosuszany strumieniem gorącego powietrza (100–140°C). Na koniec przeprowadzany jest pomiar przepustowości (potwierdzony wydrukiem) i – w zależności od życzenia klienta – obudowa filtra może zostać wyszkiełkowana i pomalowana.

 

© Regeneruj.pl

Pomiar parametrów filtra cząstek stałych po czyszczeniu. Stopień obciążenia sadzą zmalał ponad dwudziestokrotnie, a ciśnienie różnicowe wynosiło 0,6 kPa.

Właściciel auta informował też o odczuciu zwiększenia mocy, jednak to nie jest potwierdzone specjalistycznymi pomiarami na hamowni, tylko subiektywną oceną wynikającą z przyzwyczajania się przez długi czas do malejących osiągów w związku z zatykaniem się filtra cząstek stałych. 

Udostępnij:

Drukuj





Adam Kujawski



Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również